Śmierć bliskiej osoby wiąże się z wieloma formalnościami. Jeżeli zmarły był lub był kiedyś kredytobiorcą posiadającym kredyt frankowy, pojawia się dodatkowe pytanie – co dzieje się z jego prawami wobec banku? Czy możliwość dochodzenia roszczeń wygasa wraz ze śmiercią frankowicza? A może przechodzi na spadkobierców?
Dobra wiadomość jest taka, że w większości przypadków roszczenia związane z kredytem frankowym nie przepadają. Oznacza to, że spadkobiercy mogą dochodzić swoich praw wobec banku, nawet jeśli umowa została już wiele lat temu spłacona.
Roszczenia wobec banku również podlegają dziedziczeniu
W chwili śmierci frankowicza jego prawa i obowiązki majątkowe przechodzą na spadkobierców. Dotyczy to nie tylko nieruchomości, oszczędności czy zobowiązań, ale także roszczeń wynikających z umowy kredytu.
Jeżeli więc zmarły miał podstawy do zakwestionowania swojej umowy frankowej lub dochodzenia zwrotu nienależnie pobranych przez bank środków, prawo to co do zasady przechodzi na osoby dziedziczące spadek.
Nie ma przy tym znaczenia, czy kredyt był nadal spłacany, czy został już całkowicie uregulowany. W wielu przypadkach również po spłacie kredytu istnieje możliwość dochodzenia roszczeń wobec banku.
Co w sytuacji, gdy sprawa sądowa już się toczy?
Coraz częściej zdarza się, że frankowicz umiera w trakcie prowadzonego postępowania przeciwko bankowi.
W takiej sytuacji proces nie kończy się automatycznie. Sąd najczęściej zawiesza postępowanie do czasu ustalenia kręgu spadkobierców. Po przedstawieniu dokumentów potwierdzających nabycie spadku spadkobiercy mogą wstąpić do sprawy i kontynuować dochodzenie roszczeń.
Dzięki temu wieloletni proces nie musi rozpoczynać się od początku, a dotychczas wykonane czynności procesowe zachowują swoją ważność.
A jeśli zmarły nie zdążył pozwać banku?
Brak wszczętego postępowania również nie przekreśla możliwości dochodzenia swoich praw.
Jeżeli spadkobiercy uzyskają dokument potwierdzający nabycie spadku, mogą samodzielnie wystąpić przeciwko bankowi z pozwem. W praktyce wiele rodzin dopiero po śmierci bliskiego dowiaduje się, że jego umowa kredytowa zawierała postanowienia, które obecnie są uznawane za niedozwolone.
Dlatego warto przeanalizować dokumentację kredytową, nawet jeśli od zawarcia umowy minęło kilkanaście czy kilkadziesiąt lat.
Czy spłacony kredyt oznacza koniec sprawy?
To jeden z najczęściej powtarzanych mitów.
Fakt, że kredyt został spłacony, nie oznacza automatycznie utraty prawa do dochodzenia roszczeń. Jeżeli umowa zawierała niedozwolone postanowienia, spadkobiercy mogą dochodzić zwrotu świadczeń spełnionych na podstawie nieważnej umowy – oczywiście z uwzględnieniem obowiązujących przepisów i terminów.
Dlatego także osoby, których bliscy zakończyli spłatę kredytu frankowego wiele lat temu, powinny sprawdzić, czy istnieją podstawy do wystąpienia z roszczeniem wobec banku.
Jakie dokumenty będą potrzebne?
Pierwszym krokiem jest potwierdzenie swoich praw do spadku. Najczęściej będzie to:
• prawomocne postanowienie sądu o stwierdzeniu nabycia spadku albo
• zarejestrowany akt poświadczenia dziedziczenia sporządzony przez notariusza.
Następnie warto zgromadzić dokumentację dotyczącą kredytu, w szczególności umowę, regulamin, aneksy oraz historię spłat. Jeżeli dokumenty zaginęły, nie przekreśla to możliwości dochodzenia roszczeń. W wielu przypadkach można uzyskać ich kopie bezpośrednio z banku.
Dopiero analiza kompletnej dokumentacji pozwala ocenić, czy w konkretnej sprawie istnieją podstawy do wystąpienia z roszczeniami.
Co, gdy spadkobierców jest kilku?
Jeżeli spadek przypada kilku osobom, każda z nich dziedziczy określony udział zarówno w majątku, jak i w roszczeniach wobec banku.
W praktyce oznacza to, że decyzje dotyczące prowadzenia sprawy często wymagają współpracy wszystkich spadkobierców. Dotyczy to zarówno wniesienia pozwu, jak i ewentualnego zawarcia ugody z bankiem.
Każda sprawa wymaga jednak indywidualnej analizy, ponieważ znaczenie mają m.in. treść postanowienia spadkowego, liczba spadkobierców czy sposób przyjęcia spadku.
Czy warto zawierać ugodę?
Nie istnieje jedna odpowiedź odpowiednia dla wszystkich.
Niektóre banki proponują ugody również spadkobiercom zmarłych frankowiczów. Przed podpisaniem takiego porozumienia warto jednak dokładnie przeanalizować jego treść. Zdarza się bowiem, że ugoda definitywnie zamyka możliwość dochodzenia dalszych roszczeń wobec banku.
Dlatego przed podjęciem decyzji warto porównać warunki proponowanej ugody z możliwymi skutkami postępowania sądowego i ocenić, które rozwiązanie będzie korzystniejsze w konkretnej sytuacji.
Nie warto zwlekać z analizą sprawy
Choć śmierć kredytobiorcy nie powoduje wygaśnięcia roszczeń wobec banku, w praktyce bardzo ważne jest odpowiednio szybkie podjęcie działań. Konieczne jest zgromadzenie dokumentacji, ustalenie sytuacji spadkowej oraz sprawdzenie, jakie roszczenia mogą przysługiwać spadkobiercom.
Im wcześniej zostanie przeprowadzona analiza, tym łatwiej zabezpieczyć dokumenty i przygotować odpowiednią strategię działania.
Podsumowanie
Śmierć frankowicza nie oznacza końca możliwości dochodzenia roszczeń wobec banku. W wielu przypadkach prawa wynikające z wadliwej umowy kredytowej przechodzą na spadkobierców, którzy mogą kontynuować rozpoczęte postępowanie lub samodzielnie wystąpić z pozwem. Dotyczy to zarówno kredytów nadal spłacanych, jak i tych, które zostały już całkowicie uregulowane.
Każda sprawa wymaga jednak indywidualnej oceny, ponieważ znaczenie mają m.in. sposób przyjęcia spadku, liczba spadkobierców, treść umowy kredytowej oraz etap postępowania z bankiem. Dlatego przed podjęciem decyzji warto skorzystać z pomocy specjalistów posiadających doświadczenie w prowadzeniu spraw dotyczących kredytów waloryzowanych do walut obcych. Eksperci GK Votum pomagają przeanalizować sytuację prawną spadkobierców, ocenić szanse dochodzenia roszczeń oraz wybrać rozwiązanie najlepiej odpowiadające konkretnej sytuacji.

