To jedno z najczęściej zadawanych pytań przez kredytobiorców, którzy podpisali umowy jeszcze przed 1 maja 2004 r., czyli przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Wielu frankowiczów zakłada, że skoro ich kredyt został zawarty przed wejściem w życie unijnych regulacji konsumenckich w Polsce, to nie mogą korzystać z ochrony wynikającej z prawa UE i orzecznictwa TSUE.
To błędne założenie.
W praktyce również kredyty zawarte przed akcesją Polski do UE mogą być skutecznie kwestionowane, a wiele z nich nadaje się do unieważnienia na podstawie przepisów prawa krajowego. Co więcej, część sądów dopuszcza także stosowanie standardów ochrony konsumenta wypracowanych później przez prawo unijne.
Skąd bierze się wątpliwość?
Wielu kredytobiorców słyszało, że przełom w sprawach frankowych nastąpił dzięki orzeczeniom TSUE oraz przepisom chroniącym konsumentów w Unii Europejskiej. Stąd pojawia się naturalne pytanie: skoro Polska weszła do UE dopiero 1 maja 2004 r., to czy osoby, które podpisały umowę wcześniej, mogą korzystać z tej ochrony?
Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że nie. W końcu trudno oczekiwać, aby przepisy obowiązywały zanim Polska stała się członkiem Unii.
To właśnie dlatego część frankowiczów zakłada, że ich umowy są poza zasięgiem dzisiejszych sporów frankowych. W praktyce sytuacja wygląda jednak inaczej.
Rzeczywiście, prawo unijne co do zasady nie działa wstecz. Nie oznacza to jednak, że starsze umowy są niewzruszalne. Polskie sądy mogą badać je na podstawie przepisów krajowych, które obowiązywały już w chwili ich zawierania. Jeżeli bank zastrzegł sobie prawo do jednostronnego ustalania kursów walut, nie wyjaśnił klientowi rzeczywistego ryzyka lub skonstruował umowę w sposób naruszający równowagę stron, taka umowa może zostać zakwestionowana niezależnie od daty jej podpisania.
Innymi słowy – fakt, że kredyt został zaciągnięty przed wejściem Polski do Unii Europejskiej, nie zamyka drogi do dochodzenia swoich praw.
Polskie przepisy chroniły konsumentów już wcześniej
Jeszcze przed wejściem Polski do Unii Europejskiej obowiązywały przepisy pozwalające kwestionować nieuczciwe postanowienia umowne.
Przede wszystkim sądy mogą badać zgodność umowy z:
• art. 58 Kodeksu cywilnego (sprzeczność z ustawą lub zasadami współżycia społecznego),
• art. 353¹ Kodeksu cywilnego (granice swobody umów),
• art. 385¹ i następne Kodeksu cywilnego, jeśli znajdą zastosowanie do konkretnej umowy,
• zasadą ekwiwalentności świadczeń stron,
• zasadą lojalności kontraktowej.
W praktyce wiele umów zawartych przed 2004 r. zawierało identyczne mechanizmy ustalania kursów walut, które później zostały uznane za abuzywne w tysiącach spraw frankowych.
Największy problem: dowolność banku
Kluczowym zarzutem wobec wielu starych umów jest pozostawienie bankowi prawa do jednostronnego określania wysokości zadłużenia frankowicza.
Bank ustalał kurs kupna przy wypłacie kredytu oraz kurs sprzedaży przy spłacie rat według własnych tabel kursowych.
Frankowicz nie miał wpływu na sposób tworzenia tych tabel.
W efekcie nie był w stanie samodzielnie ustalić:
• rzeczywistej wysokości swojego długu,
• wysokości przyszłych rat,
• całkowitego kosztu kredytu.
Tego rodzaju konstrukcje były wielokrotnie krytykowane przez polskie sądy jeszcze zanim rozpoczęła się fala wyroków frankowych opartych na prawie unijnym.
Co mówią sądy?
W ostatnich latach sądy coraz częściej podkreślają, że sama data zawarcia umowy nie przesądza o możliwości dochodzenia roszczeń.
Jeżeli umowa narusza podstawowe zasady prawa cywilnego, może zostać uznana za nieważną niezależnie od tego, czy została podpisana przed czy po wejściu Polski do UE.
Sądy zwracają uwagę szczególnie na sytuacje, w których:
• bank mógł jednostronnie kształtować wysokość zobowiązania klienta,
• konsument nie został właściwie poinformowany o ryzyku walutowym,
• mechanizm indeksacji lub denominacji był nieprzejrzysty,
• treść umowy prowadziła do rażącej nierównowagi stron.
W wielu sprawach argumentacja opiera się nie tyle na samej dyrektywie unijnej, ile na podstawowych zasadach polskiego prawa cywilnego.
Czy można powoływać się na późniejsze orzecznictwo TSUE?
Tak, choć wymaga to pewnego rozróżnienia.
Wyroki TSUE nie powodują automatycznie, że dyrektywa zaczyna obowiązywać wobec umów zawartych przed akcesją.
Jednak orzecznictwo TSUE wskazuje standard ochrony konsumenta oraz sposób rozumienia pojęć takich jak:
• przejrzystość umowy,
• równowaga kontraktowa,
• obowiązek informacyjny przedsiębiorcy.
Polskie sądy coraz częściej wykorzystują te standardy jako wskazówkę interpretacyjną również przy analizie starszych umów.
Nie oznacza to bezpośredniego stosowania prawa UE wstecz, ale uwzględnianie współczesnego rozumienia ochrony konsumenta.
Czy jest już za późno? Przedawnienie i spłacony kredyt w świetle aktualnego orzecznictwa
Wielu frankowiczów zastanawia się, czy upływ czasu nie przekreśla możliwości dochodzenia roszczeń wobec banku. Jednym z najczęściej powtarzanych mitów jest przekonanie, że samo zawarcie umowy kredytowej kilkanaście lub kilkadziesiąt lat temu automatycznie oznacza przedawnienie sprawy. Tymczasem obecnie przyjmuje się, że roszczenie o ustalenie nieważności umowy nie ulega przedawnieniu.
Wątpliwości budzi także sytuacja frankowiczów, którzy spłacili już swoje zobowiązania. Część kredytobiorców zakłada, że po całkowitej spłacie kredytu nie ma już możliwości podjęcia jakichkolwiek działań przeciwko bankowi. Nie zawsze jest to jednak prawda. Nawet wykonanie umowy i zamknięcie kredytu nie wyklucza dochodzenia roszczeń, jeżeli umowa była nieważna od samego początku. W takiej sytuacji frankowicz może domagać się zwrotu świadczeń spełnionych na jej podstawie. W praktyce oznacza to, że również osoby, które zakończyły spłatę kredytu kilka lub nawet kilkanaście lat temu, powinny przeanalizować swoją sytuację prawną i sprawdzić, czy nadal przysługują im określone uprawnienia wobec banku
Co warto zrobić przed podjęciem decyzji?
Przede wszystkim nie należy zakładać, że data zawarcia umowy automatycznie przekreśla możliwość dochodzenia roszczeń.
Każda sprawa wymaga indywidualnej analizy, obejmującej:
• treść umowy kredytowej,
• regulamin obowiązujący w dniu zawarcia umowy,
• aneksy,
• historię spłat,
• sposób ustalania kursów walut przez bank.
Dopiero po takiej analizie można ocenić, czy istnieją podstawy do unieważnienia umowy lub dochodzenia innych roszczeń.
Podsumowanie
Kredyty frankowe zawarte przed wejściem Polski do Unii Europejskiej nie są pozbawione ochrony prawnej. Choć Dyrektywa 93/13 co do zasady nie działa wstecz, nie oznacza to, że banki są chronione przed kwestionowaniem takich umów.
Polskie sądy odwołują się do przepisów Kodeksu cywilnego, zasad współżycia społecznego, granic swobody umów oraz wymogu uczciwego kształtowania stosunków kontraktowych. Jeżeli umowa pozwalała bankowi dowolnie ustalać wysokość zadłużenia lub zawierała nieprzejrzyste mechanizmy waloryzacyjne, istnieje realna możliwość podważenia jej ważności.
Dlatego odpowiedź na pytanie postawione w tytule brzmi: tak, kredyty frankowe zawarte przed 1 maja 2004 r. również mogą zostać unieważnione. Kluczowe znaczenie ma nie data podpisania umowy, lecz jej treść i zastosowane przez bank mechanizmy.
Jeżeli posiadasz kredyt zawarty przed wejściem Polski do UE, nie warto zakładać, że sprawa jest z góry przegrana. Wręcz przeciwnie – wiele takich umów zawiera rozwiązania, które obecnie budzą poważne zastrzeżenia prawne. Dlatego przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji warto zlecić profesjonalną analizę dokumentacji. Często już sama treść umowy pozwala wstępnie ocenić, czy istnieją podstawy do dochodzenia roszczeń przeciwko bankowi.
Warto skonsultować swoją umowę ze specjalistą z GK Votum, który przeanalizuje jej zapisy, wskaże potencjalne ryzyka oraz oceni szanse na unieważnienie umowy lub dochodzenie innych roszczeń wobec banku. Dzięki temu decyzja o dalszych krokach będzie oparta na konkretnej analizie prawnej, a nie na obiegowych opiniach czy mitach krążących w internecie.

